| (...) Warto tu przywołać skecz „Malarze” (program „ I z czego się kochani śmiejecie?”-1905), w którym to dwóch malarzy rozmawia ze sobą przy pomocy malowanych przez siebie, wysyłanych przez kurierów, obrazów. Warto dodać, ze jeden z malarzy mieszka w Zielonej Górze, a drugi w Kolonii, co nastręcza im trudności przy komentowaniu gazetowych aktualności. Prawie sto lat później wynaleziono MMS-y.
(...)Trochę innym przypadkiem jest skecz „ Przygody kanalarza Wolfganga w Berlinie” (program „Opowieści z brody”-1901). W tym skeczu nie ma takich przedmiotów jak : maselnica, lampa naftowa, kareta i tarka do prania. Można z tego wysnuć wniosek, że von Patisohn przewidział to, że te przedmioty wyjdą z powszechnego użycia.
Tłumaczenie z języka niemieckiego : Paweł „da Vinci” Koń
Wywiad z Prof. Dr Julią Kier - historykiem sztuki, badaczką losów i twórczości Ericha von Patisohna. Współautorką książki: „Baron Erich- Baron śmiechu ”- zbór tekstów źródłowych dotyczących funkcjonowania w dawnej Zielonej Górze kabaretu „von Patisohn Gedanken”
JMS: Pani Julio, jakie jest pani pierwsze skojarzenie z postacią Ericha von Patisohna?
J.K..: Już chyba nie mam pierwszego. W pewnym okresie mojego życia poświęciłam tej postaci dużo energii i pracy i nawet nadszarpnęłam swoją naukową reputację twierdząc, że warto miesiąc szukać po europejskich archiwach informacji o kimś, kogo nazwisko po polsku znaczy niewiele więcej niż „duży ogórek” (śmiech)
JMS: Czy wiedziała pani że E. Von Patisohn jest patronem festiwalu kabaretu w Zielonej Górze?
J.K.: Dowiedziałam się dopiero po rozmowie telefonicznej z Panem i cieszę się z jednej strony, ze propagujecie postać świetnego lecz prawie zapomnianego artysty, lecz z drugiej denerwuje mnie, że ja, po opublikowaniu kilku periodyków o nim poszerzyłam wiedzę kilku osób, nie licząc mojej rodziny.( śmiech), a wy tak łatwo rozsławiacie go na całą Polskę .
JMS: Dlaczego Patisohn stał się towarzyszem pani naukowej kariery?
J.K: Bo chciałam udowodnić, że to postać nieistniejąca, że wiedza o niej to raczej podania miejskie, coś w rodzaju legend o średniowiecznych władcach.
JMS: Nie udało się?
J.K. ( śmiech) Totalna katastrofa, okazało się ze we Francji mieszkają nawet jego potomkowie, od których się wiele dowiedziałam. Nota bene powinniście zaprosić ich na ten wasz festiwal jako gości honorowych.
JMS: Właśnie... zna pani młode pokolenie polskiego kabaretu?
J.K.: Znam tylko tyle, co czasem pokazują w telewizji. Choć czasem od święta córka zabiera mnie na spektakle do Obory i wiem jedno: kabarety, które widziałam nie miały konferansjera, byli, tak jak ich sobie nazwałam „lotni konferansjerzy” czyli kto ma czas to wychodzi i zapowiada. Patisohnowi by się to nie spodobało ( śmiech)
JMS:. Jaki, w takim razie ,był gust Ericha von Patisohna? Który ze współczesnych kabaretów jemu by się spodobał?
J.K.: Jego twórczość była czasem dziwna i bezkompromisowa. Jeśli bawiły go jego żarty, to myślę że śmiałby się przy tym kabarecie od reklam telefonów.
JMS: Panią też bawi mumio?
J.K.: Tak, szczególnie ta pani. Ma ciekawą urodę. W kabarecie „Patisohn gedanken” była taka piosenka młodego pana: „z rodziny nieciekawej, nieciekawie gada, a urodę ma ciekawą, więc oświadczę się”.
JMS: Skoro weszliśmy w tematykę wyglądu, to co pani pomyślała, jak pokazałem pani statuetkę, laur festiwalu?
J.K.: Najpierw sprawdziłam czy aby na pewno ze srebra ( śmiech), a potem, że mężczyzna uwieczniony przez artystę rzeźbiarza jest kategorycznie za mało przystojny, w porównaniu ze zdjęciami, które widziałam u potomków Patisohna, ale widzę ,ze jest to już Patisohn z okresu berlińskiego, kiedy to powolutku przemierzał miasto podpierając się laską.
JMS: Czy myśli pani, że ktoś kiedyś sięgnie jeszcze po teksty Ericha von Patisohna ?
J.K.: Nie wiem. Ja na pewno nie, bo stresuje się nawet jak tu włączył pan ten dyktafon, a co dopiero stać mi przed ludźmi, którzy się chcą śmiać. Mam nadzieję, ze kiedyś , ktoś... bo to mądre teksty, lecz na pewno potrzebują dobrego tłumacza.
JMS: Dziękuję serdecznie za poświecenie mi całej godziny.
J.K.: Dziękuję w imieniu Ericha za poświecenie mu całego festiwalu( smiech)
Rozmawiał w holu uniwersyteckim
Jarosław Marek Sobański
|